NIE ZAWSZE SIĘ UDAJE

Tym razem nie udało się. Powody były dwa. Deszczowa aura i niekompetentny pilot. A o czym mowa? O naszej ostatniej wycieczce. A miało być tak fajnie: niewielka odległość do pokonania autokarem, atrakcyjny program, rejs parostatkiem po zakolach Łaby i podziwianie urokliwej Szwajcarii Saksońskiej. Przy tym przyjemność przebywania w miłym towarzystwie. Znamy się przecież od lat, mniej lub bardziej, ale chęć do wspólnej zabawy –  jak to na wycieczkach zwykle bywa – mamy nieodpartą. Z tego wachlarza „dobroci” tylko integrację należałoby uznać za spełnioną. Towarzystwo , mimo irytujących okoliczności, spisało się na medal.

Okrzyków zachwytu nie było, ale gwałtownej manifestacji niezadowolenia też nie. Mruczeliśmy cicho  – ”a to nam się fartnęło” i zaklinaliśmy deszcz. Nieprzyjemną pogodę próbowaliśmy okpić humorem. Bezskutecznie. Woda z nieba towarzyszyła nam prawie cały czas. Więc tych urokliwych widoków podczas rejsu niewiele było, bo co można zobaczyć spod parasola? Okryte chmurami i mgłą zbocza gór były ładne inaczej, takie smutne i mokre. Kolorowe miasteczka Bad Schandau i Pirna nie pozostaną w pamięci, gdyż nie uchwyciliśmy ich klimatu. Z wyjazdu na wieżę widokową nic nie zapamiętamy, bo tam nie dotarliśmy. A z ogrodów Grossedlitz , naprawdę wartych obejrzenia i odbycia przyjemnego spaceru, wróciliśmy z mokrymi nosami i butami. Osłodą miał być spacer po Bautzen (czytaj Budziszyn), o którym historia Polski ma wiele do opowiedzenia. Ale i ta osłoda rozpuściła się w kroplach deszczu. O roli Pana pilota litościwie zamilknę, aby siebie i innych ponownie nie rozdrażniać. To nie tak miało być!!!

Stare polskie przysłowie mówi  „co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr”. Więc  zaciągnijmy kurtynę nad tym niepowodzeniem i nie zrażajmy się. To tylko jeden akt ze spektaklu pod tytułem „Harmonogramu działań Koła nr 2 na 2016 rok”. Przed nami inne ciekawe propozycje, które – mam nadzieję – zainteresują Państwa. Serdecznie zapraszam na spotkania oraz inne wyjazdy, pełna nadziei, iż będą udane.

Tekst: Zofia Der
Zdjęcia: Józef Der