„RANDKA W CIEMNO NA DWIE PARY” W FILHARMONII ZIELONOGÓRSKIEJ

Faktem jest, że randka miała miejsce i rzeczywiście brały w niej udział dwie pary. Ale odbyła się nie w Filharmonii, lecz w barze  „Pod Wackiem”, którego nazwa jest co najmniej dwuznaczna. Do spotkania doszło wskutek ogłoszenia matrymonialnego, złożonego na jednym z portali randkowych przez Edwarda, właściciela firmy udającego playboya a w rzeczywistości samotnego romantyka. Na anons odpowiedziała Wiktoria, pielęgniarka z oddziału operacyjnego, zajadająca samotność orzeszkami wybieranymi z kieszeni szlafroka. Aby dodać sobie odwagi, na spotkanie zabrali przyjaciół. Edward przyszedł z Maksem, wieloletnim prezenterem radiowym cynicznie głoszącym, że „seks jest dobry, byle szybko i dużo”. Wiktoria – z Niną, wysportowaną policjantką wyznającą teorię, iż „w miłości nie ma reguł”.  Cała czwórka od dawna nie jest nastolatkami a troje z nich ma za sobą niedane małżeństwa zakończone rozwodem. To ludzie spełnieni zawodowo, nie narzekający na brak pieniędzy (chociaż Edward chętnie „siedział w kieszeni” Maksa). Jednak nie byli szczęśliwi. Brakowało  miłości, tej prawdziwej i głębokiej. Takiej, która trwa mimo przeszkód.  Gorącego uczucia i bliskości drugiego człowieka, do której mają pełne prawo mimo wieku, w którym na plecach czuje się oddech uciekających lat.

Przebieg randki oraz rozterki, jakich doświadczają randkowicze  (wyrażane często bardzo dosadnie i z seksualnym  podtekstem)  – to mocna dawka humoru oraz dużo, dużo śmiechu. W tych salwach śmiechu uczestniczyła niżej podpisana, która wraz z licznym gronem członków Koła nr 2 SEiRP w dniu  7 listopada 2015 roku miała okazję obejrzenia romantycznej komedii dla dorosłych pod tytułem „Randka w ciemno na dwie pary” w wykonaniu aktorów warszawskiego Teatru Palladium: Małgorzaty Potockiej (Wiktoria), (Nina), Michała Milowicza (Edward) i Jerzego Kawalca (Maks).

A jakie było zakończenie randki? Jako widz mam odczucie, że randka spełniła oczekiwania. Samotne połówki odnalazły się a Edward uzyskał to o czym marzył mówiąc, iż „dom jest tam, gdzie ktoś na nas czeka”. Bowiem spektakl, aczkolwiek pełen humoru, miał drugie, bardziej refleksyjne dno. Odkrywał gorycz samotności ludzi w średnim wieku, ich codzienne życie toczące

się w pustym mieszkaniu. Czas rozmów z lustrem, bo na krześle przy stole  już od dawna nikt nie zasiadał. Przesłanie spektaklu wydaje się zatem dość proste i czytelne. Zakończenie sugeruje, iż wiek dojrzały oraz doznane przejścia nie powinny stanowić przeszkody aby umówić się na randkę. Nawet w ciemno…

P.S

Przypominając Państwu, po upływie miesiąca od obejrzenia, tą zabawną i lekką komedię, nie czynię tego bez celu. Pragnę zaprosić Państwa na spektakl „Andropauza”, który na scenie Filharmonii Zielonogórskiej wystawiony zostanie pod koniec lutego 2016 roku a Zarząd zarezerwował już bilety. Zachęcam do zaglądania na naszą stronę internetową (po Nowym Roku zamieścimy szczegółową ofertę) lub do kontaktu telefonicznego lub osobistego podczas dyżurów pełnionych w biurze Koła.

 

Tekst: Zofia Der