SPEKTAKL

ANDROPAUZA  3

czyli, jak żyć i nie zwariować

 Pod tym tytułem, w dniu 13 listopada 2018 roku w Filharmonii Zielonogórskiej, obejrzeliśmy sztukę, w której wystąpili znani aktorzy starszego pokolenia: Artur Dziurman (Behemot), Michał Pietrzak (Miernota), Tadeusz Ross (Hrabia), Dariusz Gnatowski (Sławek) oraz z młodszego pokolenia              Pani Aktorka, której nazwiska – przepraszam – nie mogę przywołać, bo  nie rozpoznałam (a była NAJLEPSZA !!!). Miała to być komedia, a czy była? Moje odczucia są mieszane. Oczekiwałam, że to będzie męska odpowiedź ma „Klimakterium” autorstwa Elżbiety Jodłowskiej. Może i jest,                    ale kunsztem nie dorównała. Liczyłam na świetną rozrywkę a dostałam przedstawienie zawiłe, chaotyczne, bez ciągłości akcji. Żarty i dowcipy z brodą, niektóre wręcz niesmaczne np. „Kobieta          to stworzenie Boże … ect.’’, czy polityczne przytyki wplątane w treść ni przypiął ni przyłatał, jak te        o 500+. Moje oczekiwania przerosły rzeczywistość. Zapewne nie jestem obiektywna, jednak               wg gorących opinii uczestników z Koła nr 2, zostało mocno nadwyrężone zaufanie do spektakli prezentowanych gościnnie w naszej filharmonii. Ale nie wszystko było „be”. Świetna dykcja, dobre aktorstwo Panów Rossa i Dziurmana oraz Pani Aktorki odtwarzającej kilka ról (nauczycielki, żony, złotej rybki) – zasługują na wielkie brawa. No i finał, a w nim piosenka o treści „Nie ważna jest ilość zer przy liczbie twoich lat przeżytych, ale radosne i otwarte serce! Starość nie chroni przed miłością, lecz miłość chroni przed starością. Bo prawda jest taka, że się nie starzeje serce, które kocha i wiecznie się śmieje”. I to przesłanie, wyjątkowo trafne, dedykuję – ku pamięci – Państwu i swojej skromnej osobie.

 

Tekst: Zofia Der