W GÓRY, W GÓRY MIŁY BRACIE,TAM PRZYGODA CZEKA NA CIĘ

Były góry, była 6-dniowa przygoda. Ta przygoda, to wycieczka autokarowa w Góry Świętokrzyskie, na którą wybraliśmy się od 25 do 30 czerwca 2017r. W tym rejonie Polski większość uczestników była  po raz pierwszy. A było co zwiedzać.  Historia Polski, ta najstarsza i ta najnowsza, towarzyszyła wycieczkowiczom cały czas. Skarbnicą informacji o przeszłości (i nie tylko) byli przewodnicy, a trafiliśmy na fantastycznych ludzi z pasją, wielkim zasobem wiedzy, kulturą słowa, która jest dzisiaj coraz rzadsza. Ich opowieści to najciekawsza lekcja, pełna przerywników w postaci legend, mitów i dowcipów związanych ze zwiedzanymi miejscowościami oraz obiektami.

Zamość, Sandomierz, Kazimierz Dolny,  muzeum H.Sienkiewicza  w Oblęgorku, fabryka porcelany w Ćmielowie, Jaskinia Raj, zamek w Chęcinach,  warownia magnacka  Krzyżtopór w Ujeździe, pałac w Kurozwękach i przynależący do niego rezerwat bizonów – tam byliśmy, chłonęliśmy widoki i atmosferę czasów przynależnych tym miejscom.  A gdzie góry? Były góry, był wjazd kolejką na Święty Krzyż i wejście na Łysicę „dwójką” jak mawiają dowcipni, czyli na własnych nogach. Niby niewysoko, bo zaledwie 612 m n.p.m, ale mnie wcale nie było łatwo. Gdyby nie pomocna dłoń przy schodzeniu, byłoby i śmieszno i straszno. Z legend wiadomo, że na Łysicy spotykają się Czarujące Panie (mówiąc delikatnie), ale one tam dostają się łatwiej, bo na miotłach. A ja nawet na mopa nie załapałam się. Ale dotarłam! I spotkałam tam  Panie  naprawdę czarujące, uśmiechnięte, aczkolwiek lekko zziajane. Puszcza Jodłowa tajemniczo szumiała, przez jodły przedzierały się promienie  słońca, ptaszki ćwierkały – było uroczo.

Podczas całej wycieczki pogoda dopisywała, z jednym tylko wyjątkiem. Coś Kielce niezbyt chciały nam się pokazać i podczas pierwszego wjazdu powitały taką ulewą, że niemożliwością było opuszczenie autokaru. Podejście do zwiedzania następnego dnia było już skuteczne. Jednak końcówka ponownie deszczowa. Szczęśliwie zdążyliśmy wejść do autobusu, kiedy lunęło gorzej niż  z cebra. Takie Kielce zapamiętam – ulewne i grzmiące.

Trafną okazała się decyzja zamieszkania w jednym miejscu i codziennego wyjeżdżania na zwiedzanie. Uniknęliśmy taszczenia bagaży z i do autokaru, codziennie gdzie indziej. Przez 5 dni mieszkaliśmy w Ośrodku „Jodełka” w Świętej Katarzynie, na skraju Parku Narodowego Gór Świętokrzyskich. Doskonała baza wypadowa na zwiedzanie, przyjazna, z życzliwym personelem i miejscem, gdzie mogliśmy prowadzić „nocne Polaków rozmowy”. I nie tylko. Mogliśmy gościć się, tańczyć przy muzyce mechanicznej, śpiewać przy dźwiękach gitary – czyli integrować się w pełnym znaczeniu tego słowa. A że bardzo to lubimy, mile wspominać będziemy wycieczkę. Bo, jak ładnie ujęła to Pani Przewodnik „nieważne gdzie, ważne z kim”.

Tekst: Zofia Der   

Zdjęcia: Józef Der

 

                                                ZAMOŚĆ

KAZIMIERZ DOLNY

ŚWIĘTY KRZYŻ
Relikwie Drzewa Krzyża Świętego

                 PAŁACYK
Henryka Sienkiewicza
                                          w Oblęgorku                                            

        FABRYKA PORCELANY 
        w ĆMIELOWIE

                                                 SANDOMIERZ
                          wejście przez wąwóz Królowej Jadwigi

WINNICA nad JAREM 

                                         ZAMEK 
                                 w KRZYŻTOPÓR

                         PAŁAC w KUROZWĘKACH
                                     I BIZONY

                                                      KIELCE

                                        KONIEC