||

„TY NIGDY NIE BĘDZIESZ MALOWAŁA”

Takie zdanie od nauczycielki  rysunku usłyszała 12-letnia Dziewczynka. Zapamiętała też takie zdarzenie. Pani od rysunku – jako zadanie domowe – poleciła narysować kurę i kaczkę. Dziewczynka narysowała i oddała pracę.        Po czym została wezwana do nauczycielki i usłyszała pytanie „kto ci to namalował?”. Odpowiedziała „ja”. Pytanie padło trzykrotnie i takaż była trzykrotna odpowiedź, przerywana stanowczym „nie kłam”. Rozmowa zakończyła się linijką po łapach, za kłamstwo (starsi wiedzą co to znaczy, wówczas tak było można). Nauczycielka nie odpuściła i jeszcze odpytała na tą okoliczność starszą siostrę Dziewczynki, która potwierdziła, iż namalowała młodsza. I na tym akcja kurzo-kacza zakończyła się zarówno dla nauczycielki, jak i dla Dziewczynki. Pani od rysunku nie pochyliła się nad młodym talentem, a Dziewczynka postanowiła nigdy nie malować. Ta historia wydarzyła się wiele, wiele lat temu. To były pierwsze lata powojenne, powszechna bieda.  Po ukończeniu szkoły –  już nie dziewczynka ale Dziewczyna – poszła do pracy, bo trzeba było pomóc rodzicom. Malowanie odrzuciła na kilkadziesiąt lat.

Sama nie wie jak do tego doszło, ale po przejściu na emeryturę poprosiła męża, aby kupił jej sztalugę i farby. Będę malowała – oświadczyła. No i maluje. Maluje farbami olejnymi (wcześniej akrylowymi). Obrazami – a jest ich co najmniej kilkadziesiąt – ozdobiła ściany mieszkania.  Niechętnie z nimi rozstaje się. Wyjątkowo –  i tylko wówczas, kiedy są podwójne – podaruje któryś, ale jedynie osobie najbliższej. Tematyka oraz format prac są różne. Pierwszymi namalowanymi były kwiaty (irysy, słoneczniki), potem postacie (Papieża, portret męża) i obrazy historyczne.

Spod Jej pędzla wyszły kopie obrazów znanych mistrzów, m.in.  Dama z łasiczką, Mona Liza,  Bociany czy Konie –  naturalistyczne jak u Kossaka. Swoje prace udostępniła dwukrotnie do kameralnej prezentacji  w Klubie Tkaniny Artystycznej „Anna”.

Chyba w tym momencie wypada już zdradzić, o kim mowa. Tą osobą – która nigdy miała nie malować – jest Pani Irena Trzepizur, nasza koleżanka  z Koła Nr 1 Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych w Zielonej Górze. W rozmowie powiedziała, że malowanie wewnętrznie Ją wycisza, pozwala odzyskać harmonię i spokój, sprawia wiele radości. Pani Irena na płótnie obrazuje to, co wewnętrzne JA nakazuje utrwalić. Początkowo przed sztalugą siadała często pracując godzinami. Teraz trochę mniej, ale maluje nadal z wielką satysfakcją. Na przekór słowom, które padły w przeszłości „Ty nigdy nie będziesz malowała”.

Tekst: Zofia Der
Zdjęcia: Edward Trzepizur

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.